Ingerencja w naturę
Kolejnym rozwijającym się problemem jest nasza ingerencja w naturalny proces selekcji w naturze. W dzisiejszych czasach staramy się każdą ludzką bolączkę złagodzić jakąś pigułką. Obojętnie czy boli nas głowa, czy jesteśmy przeziębieni – antybiotyk jest dla wielu z nas pierwszym pomysłem na ratowanie sytuacji. Gdy dodamy do tego coraz bardziej sterylne sposoby wychowywania dzieci, złą dietę i ciągły stres nie ma się co dziwić, że z pokolenia na pokolenie stajemy się coraz bardziej słabi. Nasz organizm posiada wszelkie potrzebne mechanizmy do obrony przed wirusami, niestety nie zdajemy sobie często sprawy, jak powinien on być wzmacniany. Hartowanie organizmu, cierpliwa walka z mniejszymi bolączkami – od bólu głowy po przeziębienie, jest tylko początkiem drogi. Niestety spora część ludzkości kończy walkę o odporność na zażywaniu witamin. Można to porównać do użycia plasterka przy ranie postrzałowej. Natura od wieków używa sprawdzonego i dobrze funkcjonującego mechanizmu – selekcji naturalnej. Słabsze organizmy giną, przeżyją te, które potrafią się dostosować do zmian i są silne, wytrzymałe. Należy więc przemyśleć jak chcemy wychowywać swoje dzieci, ponieważ natura nie próżnuje. Wirusy mutują i coraz bardziej uodparniają się na antybiotyki. Nasza naturalna odporność staję się coraz słabsza, ponieważ nie ma możliwości treningu, a czas w tym przypadku działa na naszą niekorzyść...
